My Poganie, Leon Chlabicz (Anastazja)
fragment rozdziału: Wiedrusowie
Wiedrusowie — naród, którego jesteśmy potomkami, nie wymarł, a zasnął. Aktywnie i szczęśliwie żył nasz naród na terytorium, które teraz zajmują takie państwa, jak Rosja, Ukraina, Białoruś, Anglia, Niemcy, Francja, Indie, Chiny i wiele innych mniejszych i większych państw. Całkiem niedawno, pięć tysięcy lat temu, w realnym świecie jeszcze aktywnie i szczęśliwie żył nasz naród na terytorium od Morza Śródziemnego i Czarnego po krańce dalekiej Syberii. My — Azjaci, Europejczycy, Rosjanie i ci, którzy od niedawna nazwali siebie Amerykanami — w rzeczywistości ludzie-bogowie z jednej cywilizacji Wiedruskiej.
Kiedy w okresie Obrazotwórczym w świadomości sześciu osób zaczęła dominować energia destrukcji i pychy, stworzyli oni energetyczny obraz, który miał władać ludźmi, podporządkowując ich świadomość i umysł siłom ciemności i zła. I ludzie, prowadzeni przez ten obraz, zaczęli nawzajem się zabijać — tak się zrodziły pierwsze wojny. Podobnie zdarzało się na Ziemi wiele razy przed każdą katastrofą planetarną. Ale tym razem... Tym razem siły ciemności po raz pierwszy nie zauważyły, w jak niezwykły sposób postąpili Wiedrusowie jeszcze pięć tysięcy lat temu. Do walki na niematerialnym planie Cywilizacja Wiedruska po raz pierwszy nie przystąpiła. Na terytoriach dużych i małych, odłączając część świadomości i uczuć, Wiedrusowie zasypiali snem, jaki poprzednio pozwalał człowiekowi żyć na Ziemi: rodziły się dzieci, powstawały domy, spełniano zarządzenia agresorów. Wydawało się, że Wiedrusowie poddali się siłom ciemności, ale wielka tajemnica kryła się za tym: niepokonani, w uśpieniu Wiedrusowie pozostawali żyć na wszystkich planach bytu. I śpi szczęśliwa cywilizacja aż po dzień dzisiejszy, i będzie ona spać dotąd, aż garstka tych, co nie śpią odnajdzie popełniony błąd w stworzeniu obrazów energetycznych. To błąd, który doprowadził cywilizację ziemską do stanu, jaki mamy dzisiaj. Kiedy z absolutną dokładnością zostanie
określony błąd, śpiący usłyszą słowa tych, co nie śpią i ze snu jeden drugiego budzić będzie. Kto takie wymyślił posunięcie, trudno powiedzieć, na pewno był on bardzo bliski Bogu. Spróbuj i ty Wiedrusie, chociaż troszeczkę się obudzić, spojrzeć na bieg historii...
Od wydawcy
„Wojownicy w podróży odpłacają z elegancją, szczodrością i niedoścignioną swobodą za każdą przysługę, każdą uprzejmość, którą im wyświadczono.” (C.C., ∞)
Wiedrusie, obudź się!
Przychodzą takie dni, kiedy wszystko, czego doświadczamy, wydaje się prawdą, jednocześnie ulegamy silnemu przekonaniu, że wszystko, co nas spotyka, to czysty absurd...
Z przekazów Don Juana Matusa spisanych przez jego ucznia – Carlosa Castanedę – dowiadujemy się o istnieniu potężnej siły sprawującej kontrolę nad ludźmi, którą szamani starożytnego Meksyku nazywali drapieżnikiem. Według opisów ów drapieżnik wykazuje zdolność władania umysłami ludzi, które jednocześnie są jego umysłem. Poprzez podążanie za wyznaczonymi przez niego standardami, zostaliśmy wplątani w wir zależności, sprzeczności przepełnionych pogardą i obawą przed zdemaskowaniem, brakiem koncentracji i wewnętrzną rozdzierającą walką. Bo, jak czytamy w przekazach C. C., umysł ten skruszył nas ludzi całe wieki temu, przemieniając w istoty słabe, bezbronne i potulne, istoty uśpione…. wciąż jednak posiadające możliwość wyzwolenia się spod jego władania. Zachodzi to poprzez rozwinięcie umiejętności utrzymania wewnętrznej ciszy, w trakcie której należy uruchomić zdolność pochwycenia wibrującej siły, utrzymującej w jednej całości skupisko naszych pól energii. Wykonanie tego zadania wymaga jednak odpowiedniego przygotowania i wrodzonych zdolności, albo jedynie... „obudzenia”.
Człowiek w pewnym okresie musiał być istotą doskonałą, obdarzoną fenomenalnym wglądem, zdolnym do takich wyczynów percepcji, że dziś są one przedmiotem legend. A potem wszystko jakby zniknęło i oto mamy obecnie człowieka uśpionego. (C.C., Aktywna strona nieskończoności) Człowiek – istota magiczna – przestał być już magiczny. Człowiekowi nie pozostały już żadne marzenia oprócz marzeń zwierzęcia: marzeń wyświechtanych, konwencjonalnych i kretyńskich.
Przekazy czarowników starożytnego Meksyku, spisywane przez C. Castaneda, rozeszły się za pośrednictwem jego książek w milionach egzemplarzy na całym świecie. Jednak nie są kompletne. Nie tłumaczą, co sprawiło, że współcześni ludzie „śpią”. Jak się okazuje odpowiedź na to pytanie dotarła do Polski już wiele lat temu za pośrednictwem jednego z obudzonych – Leona Chlabicza, który dzieje naszych przodków opisał w książce My poganie – książce, dzięki której łatwiej było mi zrozumieć i przetrwać moje spotkanie z nieznanym. Jak się okazuje bowiem nasza misja życiowa nie znika wraz ze śmiercią, a przechodzi na kolejne wcielenia. Komuś zależało, aby tą wiedzę przed nami ukryć. Na II soborze w Konstantynopolu nałożono anatemę na naukę o reinkarnacji w wiadomym celu – aby ludzie nie zastanawiali się nad sednem ziemskiego życia i w strachu czekali na szczęśliwe życie w zaświatach. W okultystycznym świecie wszyscy żyją kłamstwem Ziemi Obiecanej.
Sześć tysięcy lat temu, główny kapłan, jeden z tych sześciu, postanowił wziąć władzę nad całym światem. On planował w myślach: Drogą podbojów, armiami faraonów nie będę w stanie przejąć władzy, nawet gdyby nauczyć dowódców wykorzystywać nowocześniejszą broń od innych. Co może armia bezmyślnych głupców? Nagrabić złota, ale jego i tak mam niezliczoną ilość. Więcej niewolników, ale od nich emanuje niedobra energia, z ich rąk niedobrze jest brać pożywienie. Ono jest niesmaczne i szkodliwe. Trzeba koniecznie ujarzmić dusze ludzkie, ich wzniosłą energię miłości ukierunkować na siebie. Ale do tego nie jest potrzebna armia, tylko naukowa myśl. Nauka o tworzeniu obrazów energetycznych – to moja niewidzialna armia. Im bardziej dokładnie ją poznam, tym armia będzie mi wierniejsza. Im mniej wiedzy o niej będą miały masy, pogrążone w nierealność i okultyzm, tym bardziej będą przeze mnie zniewolone. Główny kapłan stworzył swój plan. Wydarzenia ostatnich sześciu tysięcy lat historii są jego odzwierciedleniem. One są wszystkim znane, różnią się tylko interpretacją przyczyn i zdarzeń. Żeby poznać ukrytą prawdę, odrzućmy wmuszane nam interpretacje, własną logiką osądźmy ciąg zdarzeń historycznych. ( L. Chlabicz, My poganie)
Nie bój się, utrzymaj wewnętrzną ciszę… Kiedy człowiek się odpręży i skoncentruje, to dusza może przeczytać księgę Nieba. Nie dla pustej ciekawości księga nieba się otwiera, tylko dla pomysłów czystych i znaczących. (L. Chlabicz, My poganie)

